Wprawdzie rekordu wynoszącego 336 osób nie udało się pobić, ale i tak zabawa była rewelacyjna, a poza tym – co najważniejsze – orkiestrowe puszki porządnie zapełniły się pieniędzmi.
Godzina 12:00. Pierwsza osoba wkracza do 19-letniego Ikarusa. Stopniowo dołączają kolejne… Tempo nie jest imponujące, ale autobus z każdą minutą mieści coraz więcej pasażerów. – Im ciaśniej, tym cieplej – mówi ze śmiechem ktoś z tłumu, czekając na wejście.
Organizatorzy akcji ze sztabu Targówka postanawiają intensywniej zachęcać tłum gapiów do włączenia się w walkę o pobicie ustanowionego w Słupsku rekordu, wynoszącego 336 osób. –Przyłączcie się, niech cała Polska się dowie, że nowy rekord należy do naszej dzielnicy – namawiają, biegając po parkingu przed Urzędem Dzielnicy Targówek i każdego z osobna prosząc o wsparcie. Liczba pasażerów pomału, ale systematycznie wzrasta, ale nadal daleko do osiągnięcia zamierzonego celu.
– Panie burmistrzu, zapraszamy do środka – proponują wolontariusze. Grzegorz Zawistowski odpowiada ze śmiechem, że niedługo wejdzie. Rzeczywiście, pod koniec dołącza do ściśniętego tłumu. – Cieszę się, że dzięki grupie młodych ludzi mamy taką atrakcję właśnie w naszej dzielnicy. Spytali MZA, czy użyczyłby jeden ze swoich pojazdów i otrzymali pozytywną odpowiedź – opowiada szczęśliwy burmistrz.
W ostatnich kilku minutach wolna przestrzeń w pojeździe drastycznie maleje. – Macie ostatnią szansę! Za chwilę zamykamy drzwi autobusu. Nie wahajcie się, jesteśmy bardzo blisko rekordu – gorączkowo przekonują wolontariusze. Ich prośby przynoszą nadspodziewany efekt. Wewnątrz autobusu poziom ciasności zbliża się do granic możliwości, choć nadal tu i ówdzie da się znaleźć odrobinę luzu. W środku są małe dzieci, młodzież, dorośli, a nawet seniorzy, którzy ulegli tej wyjątkowo gorącej i radosnej atmosferze. Podekscytowani pasażerowie błyskawicznie się integrują. Cieszą się, że niemal nie mogą się ruszyć. Niektórzy są mocno przytuleni do szyb autobusu, a nawet zmuszeni są do wychylania się przez nie. Wszędzie setki naklejonych serduszek: na twarzach, ubraniach, wewnątrz i na zewnątrz autobusu…
Wreszcie nadchodzi ta chwila. Drzwi się zamykają. Ikarus przejeżdża 50 metrów z 307 osobami na pokładzie. Do pobicia rekordu zabrakło 30 osób, ale i tak warto było wspólnie przeżyć to wyjątkowe wydarzenie.
Gorąco w zimie, radość z bycia w ekstremalnie zatłoczonym autobusie – takie nienormalne zachowanie jest możliwe tylko podczas finałów WOŚP.
Wszyscy świetnie się bawili i – co najważniejsze – podczas bicia rekordu znacznie wzrosła ilość pieniędzy, które w tym roku zostaną przeznaczone na zakup sprzętu dla dzieci z chorobami nefrologicznymi i urologicznymi. Mieszkańcy Targówka udowodnili, że potrafią razem pomagać tym, którym do szczęścia brakuje zdrowia…
Ponad 500 wolontariuszy ze sztabu na Targówku zebrało w ciągu całego dnia 79 tysięcy złotych.





nalezy sprawdzic:)