Król Coolian – polski Król Julian. Wysłuchajcie wzrokiem wzniosłych słów na miły początek tygodnia.
Zasnął… A oni wciąż tam są! Patrzą na niego miast mnie! A ja, walczący z myślami, nie wiem, co począć, by zwrócili wreszcie swoje świecące podziwem ślepia na najznamienitszy blask chwały (wiecie, kogo mam na myśli). Zastanawiam się, czy wymyślona przez monarszy mózg (w skrócie MM, sam to genialnie dostrzegłem, ha! ) kara przywróci ich do posłuszeństwa.
- Mądra-ś, głowo.
- Och, nie chwal mnie, to nic wyjątkowego.
- Tak, wiem, głowo. W każdej sekundzie tyś mądra.
- Ach, Coolianie, przestań prawic komplementy, bo…
- … Bo się zaczerwienisz, mózgu?
- Czytasz w moich myślach, Coolianie.
Wybaczcie, musiałem chwilę pogadać z centrum dowodzenia królestwem. A teraz oświadczenie. Ja, Coolian, domagam się tego, co zawsze, czyli Waszego „oooch”, „aaach”, „kocham”, „masz piękny zadek”, „proszę, oto prezent” i innych łechcących mą dumę słów. Kto jest przeciw i chce się poddać karze tortur zadawanych przez tego przebrzydłego pingwina, którego zwą Tico (lub jakoś podobnie)? Dziękuję. Przejdźmy do sedna.
… Nieee! Nie tykajcie jego sierści, nie miziajcie! Tylko ja mogę to czynić. Przygarnąłem go ze schroniska, albowiem gdyż najszlachetniejszy, najpiękniejszy, najgorętszy, naj, naj… (w komentarzach możecie bez skrępowania kontynuować tę listę) miłościwie panujący król powinien mieć równego sobie pupila. Bambosz, pieseczku! Chodź do panciunia, zajmij zasłużone miejsce na tronie u mego boku. No, czekam…
AAAAAA! (krzyk rozpaczy za kolumną pałacowego tarasu). Dlaczego się mnie nie słuchasz i nie chcesz mnie wielbić tak bardzo, jak ja Ciebie? Przecież jesteś wybrańcem, jedynym dziedzicem królestwa. W Twoich łapach spoczną losy Marszawy i okolicznych miast, państw, kontynentów, planet. Tyś przyszłym władcą lądów i mórz, gwiazd i galaktyk… Kiedy mijałem Cię w schronisku, natychmiast poczułem tę samą moc, którą ja posiadam (choć przyznam, że na początku wydało mi się to z lekka podejrzane i posądzałem Kowalskiego o skradnięcie cząstki mej świadomości). Kiedy po raz pierwszy Cię pogłaskałem, poczułem niemal taką samą radość, jak podczas głaskania samego siebie. A teraz… czarne są myśli me. Bambosz, do nogi! Hopsaj na tron! Nie reagujesz? Nnnnnie… Nie będę płakał. Łaaaaaaaaa…!!!
(ocierając łzy i mrużąc gniewnie oczy) Hej, tu jestem, gupie czlowieki! Wysławiajcie mnie pod niebiosa, bo jak nie, to się poskarżę pradawnym bogom i ześlą na was plagi cooliańskie. Bambosz, panciunio ma dla Ciebie bombowy smakołyk… O, tak, grzeczny piesek. No, bliżej… Mam Cię! Wielb mnie tak, jak ja Ciebie. Wychowam Cię na swoje podobieństwo. Nauczę, jak żądać wszystkiego i prawie niczego nie dawać w zamian. Wyjawię, jak knuć intrygi, czyścic koronę, okazywać wyższość, seksownie kręcić zadkiem, hopsać, tańczyć, chronić stopy… Ale pamiętaj, że na razie ja jestem królem, więc z łaski swojej nie kradnij mi show, dobrze? Grzeczny piesek. O, jak słodko merdasz ogonkiem. Chcesz się pobawić? NIEEEEE…. Stój, korona to nie gryzak!
Wszystkie teksty Cooliana przeczytasz tutaj.
Nowe teksty w każdy poniedziałek i sobotę.